Może byłoby teraz dobrze gdyby nie człowiek, który mnie zniszczył. Doszczętnie zniszczył moją psychikę. Moje ciało też zniszczył. Mimo wszystko zawsze mu wybaczałam. Kochałam go z całego serca, nawet wtedy kiedy był potworem. Mówił, że to dla mojego dobra, niby chciał dobrze. Do tej pory nie potrafiłam od niego odejść. Wmawiałam sobie, że bez niego będę nikim, że sobie nie poradzę. Byłam bardzo mocno przywiązana i przyzwyczajona do niego pomimo bólu jaki mi wyrządzał. Trudno odejść od osoby, która już stała się częścią twojego życia. Czasem gdzieś wyjeżdżasz, poznajesz kogoś przez tydzień i trudno jest Ci się z nim rozstać a co dopiero po kilku latach!
W nowym miejscu, z nowymi ludźmi, zostawiając wszystko za sobą zaczynam nowe życie jako zupełnie inna, odmieniona osoba. Przeprowadzka wydaje się jedyną możliwością ucieczki. Może ucieczka nie rozwiązuje problemów, aczkolwiek pomaga odpocząć od rzeczywistości. Chcę żyć chwilą trwającą teraz, nie powracać do przeszłości.
Chociaż wspomnienia nigdy nie umierają.
Wjeżdżam na podjazd parkując samochód przed garażem. Wysiadam z auta i wyciągając kluczyki zarówno jak i do nowego domu tak i do nowego (lepszego) życia, biorę głęboki wdech. Stawiam twardo stopy na chodniku i rozglądam się po okolicy. To osiedle bardzo różni się od poprzedniego, w którym mieszkałam, wszystko wygląda tak jak sobie wyobrażałam. Jest idealnie. Każdy dom ma swój ogródek, żadnych bram, tylko zielona trawa i podjazdy ułożone z kamyczków. Rzędy domów dzieli dość szeroka ulica. Nie chcąc tracić czasu wyciągam kilka kartonów, które znajdują się na tylnych siedzeniach po czym kieruję się w stronę domu. Wchodząc drzwiami frontowymi w moje nozdrza od razu uderza zapach świeżości. Pierwsze pomieszczenie które widzę to kuchnia połączona z dużym salonem i tam na początek ruszam. Zostawiam kartony na blacie a sama kładę ręce na nim podpierając się i rozglądając dokładniej po pomieszczeniu. W mojej głowie pojawia się kilka pomysłów, co zmienię w wyposażeniu, na jaki kolor przemaluję ściany i kilka detali jakie mam w planach zmienić. Po drugiej stronie holu znajdują się dwa schodki w górę, które prowadzą do sypialni. W niej standardowo łóżko, szafa, komoda. Pod ogromnym oknem, które wpuszcza dużo światła znajduje się mały stolik a obok niego mięciutka pufa i kilka dodatków które poprawiają wystrój tego pomieszczenia. I drzwi w rogu sypialni, otwierając je moim oczom ukazała się ulubiona część domu jak przypuszczam każdej kobiety - garderoba. Następnie jest łazienka dosyć sporych rozmiarów, kafelki są w kolorze białym a szafki w czarnym, co daje niesamowity efekt.
Przez duże szklane drzwi w salonie wychodzę na taras, przede mną znajduje się piękny ogród, kolorowe kwiaty, drzewa a pośrodku nich hamak, który wywołał na mojej twarzy ogromny uśmiech, bo przypomina mi dzieciństwo. Miałam cudowne dzieciństwo i nigdy niczego mi nie brakowało. Uwielbiałam wygłupiać się z bratem, zawsze mieliśmy zwariowane pomysły. Fajnie jest tak czasem wrócić myślami do starych dobrych czasów. Obok mojego obiektu wspomnień i westchnień wybudowany jest kamienny krąg z paleniskiem.
Ogółem dom nie jest duży ale nie jest też mały, jest za to bardzo przytulny i urządzony w nowoczesnym stylu.
Idę do samochodu po jeszcze jeden karton, ale moją uwagę zwraca pewien mężczyzna, który stoi po drugiej stronie ulicy.
Nowe życie = nowe znajomości.
Dobrze byłoby poznać swoich sąsiadów, zawiązać nowe znajomości. Postać spogląda w moją stronę ale skąd mam wiedzieć czy patrzy na mnie. Duże, czarne okulary przeciwsłoneczne są przeszkodą przez, które nie mogę zobaczyć odpowiedzi. Przygryzam wargę i zakładam kosmyk włosów za ucho, niepewnie podnoszę rękę i macham. Nic. Zero reakcji z jego strony.
- Cześć - więc próbuję jeszcze raz, przywołując na swą twarz drobny uśmiech.
Powoli zakłada okulary na włosy i mruży oczy. Patrzy się w moją stronę ale nadal nic. Nie odwzajemnia mojego gestu, nic nie mówi. Jego twarz ma kamienny wyraz, chwilę później uchyla usta. Już sama nie wiem czy to był taki dobry pomysł z tymi nowymi znajomościami. Jak to się mówi, liczy się dobre pierwsze wrażenie, a mężczyzna w białym podkoszulku i czarnych spodniach nie wywarł na mnie takiego. Mogę stwierdzić, że jest dość dziwny. Nie. On jest bardzo dziwny. Z głupiej sytuacji ratuje mnie telefon. Szybko wyciągam z kieszeni i odwracam się na pięcie aby nie być już w tym dziwnym kontakcie. Na ekranie komórki widnieje numer biura nieruchomości, naciskam zieloną słuchawkę i przykładam telefon do ucha.
- Dzień dobry.
- Witam panią Rose. Czy widziała już pani mieszkanie i czy jest pani zadowolona? Nie zmieniła pani decyzji?
- Tak oczywiście, jestem bardzo zadowolona z mieszkania - z sąsiadów nie bardzo, dodaję w myślach.
- Dobrze to ja przyjadę w tym tygodniu w celu dokończenia transakcji zakupu działki.
- Dobrze to ja dziękuję i do zobaczenia.
Rozłączam się i w duchu dziękuję za ten telefon, nawet za tak krótką rozmowę. Zabieram z samochodu ostatnie pudło i kątem oka patrzę na drugą stronę ulicy, ale już nic tam nie zastaję. Tajemniczy nieznajomy zniknął.
Naprawdę wywarł na mnie specyficzne wrażenie.
Ale czy to znaczy, że mam się trzymać od niego z daleka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz